sobota, 14 marca 2015

Rozdział 2

Siedząc na ławce obok placu zabaw poczułam, że ktoś złapał mnie za ramię. Nie spodziewałam się osoby którą ujrzałam. Nie wiem czy domyślacie się kogo moje oczy zobaczyły. Stoi ze mną twarzą w twarz istny dupek, kretyn. Domyślacie się kto to? Myślę, że tak, a więc to jest MÓJ BYŁY. Chciał ze mną porozmawiać, lecz ja się nie zgodziłam. Zaczął mnie szarpać, podbiegli do mnie Seba i Domi. Sebastian kłócił się z Kamilem. W pewnym momencie przyszedł na plac zabaw Bartek ze swoim bratem. Kuba zabrał ze sobą do zabawy młodych Ignaczaków.
- Cześć Julia.
- Cześć Bartek - pocałowałam go na powitanie w policzek.
- O widzę szybko się pocieszyłaś.
- Nie to jest mój znajomy.
- Nie wiedziałem, że masz takich znajomych.
- Czyli dobrze zrobiłam zrywając z Tobą.
- Niby dlaczego?
- Bo w żadnym stopniu mnie nie znasz.
- Weź się od niej odwal - dorzucił Bartek.
- Przymknij się, rozmawiam ze swoją dziewczyną.
- BYŁĄ.
- Ale dziewczyną.
-Zrobiłam błąd będąc z Tobą.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Dobra przestań nigdy do Ciebie nie wrócę, więc odwal się ode mnie.
- Żebyś się kochanie nie zdziwiła.
- Grozisz mi, nie boję się.
- To się przestraszysz.
- No chyba nie.
- No chyba tak.
- Odwal się ode mnie i moich bliskich - zdenerwowana usiadłam, bo zrobiło mi się niedobrze.
- Wszystko w porządku? - zapytał Bartek.
- Tak w jak najlepszym.
- Nie zostawię Cię.
- Idź stąd - powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
- Nie.
- Kobieta Cię ładnie prosi gnoju - rzucił wkurwiony Bartek.
- Idioto ona Cię wykorzysta i zostawi.
- Nie sądzę, ponieważ nic nas nie łączy poza pracą.
- Dominika, Sebastian wracamy.
- Ale ciociu.
- Chodźcie.
- Kuba idziemy - zawołał Kurek.
- Bartek, a mogę iść do Seby?
- Jeżeli Igła się zgodzi.
- Tata na pewno się zgodzi - wtrącił syn Krzyśka.
- Później po Ciebie przyjdę.
- Nie ma mowy idziesz z nami - powiedziałam do przyjmującego.
- Nie chcę robić kłopotu.
- Nie zrobisz, a zresztą Krzysiek będzie miał z kim pogadać.
- No dobra, ale tylko na chwilę.
Dzieciaki pogoniły do domu, a my szliśmy powoli pogrążeni w rozmowie. Opowiadałam mu swoje dzieciństwo, oczywiście ominęłam fakt grania w siatkówkę i kontuzję.
- Miałaś barwne dzieciństwo.
- No tak trochę.
- Fajnie, że masz takiego wujka, nie myślałaś żeby iść w jego ślady.
No i teraz się zaczął temat.
- Myślałam, ale to nie było łatwe, do dnia wypadku, Igła był moim autorytetem.
- Zawsze marzyłam żeby go poznać.
- Ale, bo ja czegoś nie rozumiem, to ty nie znałaś Krzyśka.
- Znałam, ale tylko jako siatkarza.
- Czyli on też nie wiedział o twoim istnieniu?
- Nie poznałam prawdę jak miałam 16 lat.
- Ale, dlaczego?
- Mój ojciec i Krzysiek byli pokłóceni kiedy się urodziłam.
- Jeżeli dobrze liczę to twój wujek miał 12 lat jak się urodziłaś.
- Tak, ale moi rodzice nie utrzymywali kontaktu z moimi dziadkami.
- Czyli ich też nie znałaś?
- Tak, dobra koniec tematu, idziemy.
- Ok.
Weszliśmy do domu i zaprowadziłam Bartka do salonu gdzie był Igła z dzieciakami. Jak to zwykle bywa grali na PS Movie. Gdy Kurek i libero rzeszowskiego klubu ulotnili się do kuchni, zapytałam dzieciaki w co grają. Odpowiedź była jasna grali w tenisa. Poszłam do kuchni i nalałam sobie soku oraz zrobiłam kanapki. Jednak nie spożyłam posiłku do końca. Wybiegłam do łazienki tam wszystko co dzisiaj zjadłam wylądowało w muszli. Umyłam zęby i wyszłam, wujek zapytał co się ze mną dzieje. Nie odpowiedziałam nic. Poszłam do swojego pokoju. Po kilku minutach do mojego pokoju wszedł przyjmujący.
- Mogę?
- Wchodź.
- Jak się czujesz?
- Zważywszy na to, że wszystko co zjadłam wylądowało w kanalizacji to nawet dobrze.
Następny do mojego pokoju wszedł wujaszek z herbatą miętową.
- Dzięki.
-Lepiej się już czujesz?
- Tak.
- Ale co Ci się stało.
- Nie wiem, pewnie coś mi zaszkodziło.
- Pewnie tak. Dobra to ja wychodzę.
- Nie, zostań.
- Nie, pogadajcie się.
- Często Ci tak niedobrze?
- Nie, chociaż przez kilka ostatnich dni gorzej.
- Połóż się i  prześpij.
- Ale siedź tu ze mną - położyłam się, a Bartek otulił mnie puszystym kocem. Po chwili wirowałam już w objęciach Morfeusza.
** Tymczasem u Igły**
- Co się z nią dzieje? To popołudniu to nie było pierwszy raz. Z rana było to samo - rzucił do Bartka siedzącego na fotelu.
- Nie wiem, ale to niepokojące, w parku zasłabła po kłótni z byłym.
- Muszę się dowiedzieć co się z nią dzieje.
* U Julki*
Obudziłam się o 18.30 i poszłam coś zjeść. Jednak co zjadłam lądowało w rurach kanalizacyjnych. Wróciłam do pokoju wzięłam kalendarzyk i zobaczyłam to czego nie chciałam. Spóźnia mi się okres. Postanowiłam iść jutro do apteki i kupić test ciążowy. Co jeśli moje obawy się potwierdzą, nie ja nie mogę. To nie możliwe. Nie wytrzymałam, przebrałam się. Wzięłam kluczyki i pojechałam do apteki. Po dziesięciu minutach podróży i złamaniu wielu przepisów drogowych weszłam do sklepu farmaceutycznego. Poprosiłam miłą panią o test ciążowy, po czym zapłaciłam i wyszłam. Wróciłam do domu i pobiegłam do łazienki. Zrobiłam test i czekałam 10 minut. To było najdłuższe 10 minut w moim życiu. Zobaczyłam i zaczęłam płakać, wyrzuciłam test do kosza. Pędem udałam się do pokoju i dalej płakałam. Po około godzinie płaczu usnęłam.

________________________________________________________________________________
Na wstępie chciałabym przeprosić za moją nie obecność. Oddaję to waszej ocenie, mam nadzieję, że się podoba. Wiem, że to się stało w środę, ale wcześniej nie mogłam tego opublikować. Bardzo przepraszam za błędy. Dwa polskie kluby przeszły do FINAL FOUR LIGI MISTRZÓW. Gratulację panowie.

1 komentarz: