sobota, 6 czerwca 2015

Rozdział 3

Zamknęłam się w pokoju i nie wychodziłam z niego ta wiadomość była dla mnie jak wyrok. Przez tego idiotę zepsułam sobie życie. Świetnie nie będę miała nikogo ani pracy. Zdecydowałam, że Kamil nie dowie się o dziecku, wychowam je sama. Myślę, że Krzysiek i Iwona też tak będą myśleli. Tylko jak im to powiedzieć? A może lepiej kupić jakiś dom i się od wujka wyprowadzić sama nie wiem... TE CHOLERNE DWIE KRESKI.

**Krzysiek**
Poszedłem do łazienki i tam na płytkach zobaczyłem pudełko, a obok niego test ciążowy. Podniosłem go i zobaczyłem wynik. Wiedziałem co on oznacza. Tylko dlaczego Iwona mi nie powiedziała? Wyszedłem z pomieszczenia i ruszyłem w kierunku kuchni, gdzie moja żona przygotowała kolację. Postanowiłem jej pomóc, żeby się nie przemęczała, bo w jej stanie to nie wskazane.
- Kochanie pomóc Ci?
- Nie trzeba, je już kończę.
- Iwonko ja skończę, a ty idź odpocząć.
- Krzysiek mówię, że skończę.
- Jeżeli w tej chwili nie pójdziesz do salonu to Cię tam zaniosę.
- Igła, czy ty jesteś chory?
- Nie, dlaczego pytasz?
- Bo zachowujesz się dziwnie?
- Zachowuje się normalnie. Nie można pomóc żonie?
- Seba chodź tu do mnie na chwilę.
- Słucham mamusiu.
- Pójdź po Julkę.
- Się robi.

**Seba**
Pobiegłem na górę i pukam do drzwi. Głucha cisza, więc chwytam klamkę. Drewniana powłoka nie ustępuje. Zbiegłem do kuchni i informuję tatę, że ciocia nie odpowiada i drzwi są zamknięte.

**Igła**
Nie mogłem w to uwierzyć. szybko wbiegłem na górę i staje obok drzwi nikt nic nie odpowiada, a drzwi są zamknięte. Zszedłem na parter i wziąłem klucze zapasowe do jej pokoju. Otwieram drzwi i widzę bezwładnie leżącą dziewczynę. Podchodzę do łóżka i biorę ją w swoje ramiona. Dopiero teraz widzę, że płakała.
- Julka, co się stało.
- Nic.
- Ale przecież widzę.
- Ostatni raz tak płakałaś jak rodzice zginęli.
- Igła mogłabym zostać sama?
- Jasne, ale nie płacz.
- Spróbuję.

**Julka**
Wyszedł  ja położyłam się i usnęłam, była sobota więc mieli tylko siłownię, bo ja miałam wolne. Spałam około trzech godzin. Zbudziłam się z krzykiem, od razu w moim pokoju znalazła się cała familia Ignaczaków i koledzy z drużyny.
- Julka co się stało? - zapytał Bartek.
- Nie wiem śniło mi się coś - oddychałam ciężko i płakałam.
Wstałam, poszłam do pomieszczenia zwanego łazienką, ogarnęłam się i wyszłam. Ruszyłam do drzwi wyjściowych. Wyszłam na chodnik przed posesją małżeństwa, a za mną wybiegł Bartek.
- Julia co się stało?
- Nic, a co niby miało się stać?
- No nie wiem, ale dziwnie się zachowujesz.
- Mógłbyś mnie zostawić samą?
- Jeżeli powiesz mi co się dzieje.
- Bardzo chciałabym, ale nie mogę.

**Tym czasem w domu**
- Iwona kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć, że zostanę tatą?
- Co ty chyba jesteś chory. W jakiej ciąży?
- To co to jest? - wyjął z kieszeni test ciążowy.
- Skąd to masz?
- Znalazłem w łazience.
Wybiegła z kuchni do salonu i wzięła telefon i zadzwoniła do Julii.

**Julia**
Dzwoni mój telefon, patrzę na wyświetlacz. Iwona dzwoni. Odbieram.
- Cześć, o co chodzi?
- Musimy porozmawiać. Mogłabyś już wracać?
- Ok. Będę za jakieś 15 minut.


-Bartek muszę już wracać.
- Odprowadzę Cię.
- Nie trzeba.
- I tak mieszkamy w sąsiedztwie.
Wracając do domu, zapomniałam o wszystkich problemach. Podchodząc pod bramę Ignaczaków pożegnałam się z Kurkiem.
- Do zobaczenia jutro.
- Do zobaczenia.
Weszłam do domu. Było tak cicho, że się zastanawiałam gdzie reszta domowników. Wchodzę do salonu, a tam  z grobową miną siedzi małżeństwo.
- Sebastianku weź Domi i idźcie na górę.
- Dobrze mamusiu.
Pobiegli na piętro.
- Siadaj  musimy porozmawiać - odezwał się Krzysiek.
- Więc o czym chcecie gadać?
- Długo miałaś zamiar ukrywać?
- Ale co?
- To - położył na ławie test z pozytywnym wynikiem.
- Nie, chciałam Wam o tym powiedzieć, ale nie wiedziałam jak.
- A kiedy.
- Nie wiem.
- To dlatego się tak zachowujesz?
- Tak.
- Ale mogłaś powiedzieć. Pomożemy Ci.
- Nie trzeba, wynajmę sobie coś i się od Was wyprowadzę.
- Nie ma mowy. Zostajesz.
- Nie chce Wam siedzieć na głowie.
- Kto jest ojcem? Kamil?
- Tak.
- Powiesz mu?
- Nie mam zamiaru. Dziecko wychowa się bez ojca.
- A co powiesz dziecku? Ojciec nieznany?
- Tak, nie będę go zmuszała. Zdradzał mnie.
- Nie możesz tak zrobić . Może się zmieni.
- Wątpię - wstałam z fotela i ruszyłam na górę.
- Julka zaczekaj.
 Nie zważałam na wołanie, zamknęłam się w pokoju. Położyłam się i usnęłam. Obudziłam się z rana, poszłam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę i zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie i usiadłam. Po chwili do kuchni weszła Iwona, zaczęła robić sobie kawę. Zerwałam się z krzesła i pobiegłam do łazienki. nachyliłam się nad muszlą, i wszystko co zjadłam wyleciało ze mnie. Przemyłam twarz i wróciłam do kuchni. Skończyłam śniadanie i spojrzałam na zegarek. Wskazywał on godzinę 7.30. Wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu. Po 15 minutach byłam na parkingu hali Podpromie. Wysiadłam z auta i poszłam ku wejściu na halę. Podążyłam do swojego gabinetu. Położyłam na biurku torebkę i podeszłam o gabloty z medykamentami. Według rozpiski zaczęłam przygotowywać chłopakom napije z witaminami. Wychodząc z pokoju, biorę skrzynkę z napojami i maszeruję na salę treningową. Jednak dościga mnie wujaszek.
- Daj tą skrzynkę.
- Nie trzeba. To nie jest ciężkie, a ty już do szatni.
- Trener mi nic nie powie jak się chwilę spóźnię, a zresztą ty nie możesz nosić ciężkich rzeczy.
- Daj spokój.
- Andrzej mnie poprze jak mu powiem o twojej sytuacji.
- Proszę nie mów. Ja muszę gdzieś pracować. Jak ja siebie i dziecko utrzymam?
- Jula, przecież wiesz, że Ci pomożemy.
Ruszyłam na salę. Zakręciło mi się w głowie, oparłam się o ścianę. Od razu podbiegł do mnie Igła z Bartkiem.
- Julka co się dzieje?
- Nic.
- Chodź.
Weszliśmy na halę. Andrzej wraz z Marcinem podeszli do nas. Krzysiek pomógł mi usiąść i poprosił trenerów na rozmowę. Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że im powie.

____________________________________________________________________

Jak Wam się podoba rozdział. Wiem, że długo na niego czekaliście, ale miałam i dalej mam urwanie głowy. Niby już po egzaminach, ale teraz mam prawie co dzień sprawdziany i kartkówki. W poniedziałek mam sprawdzian z chemii i kartkówkę z geografii. Przepraszam Was za tak długie oczekiwanie. Jeżeli ktoś zechce pozostawić po sobie ślad to bardzo proszę, bo to naprawdę motywuje.

4 komentarze:

  1. opłaciło się tak długie czekanie rozdział świetny czekam na następny
    Antosia

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny rozdział sorry, że tak późno przeczytałam, ale ciągle zapominałam, opłaciło się czekanie, a z resztą wiem co Cię czekało i czeka... Buziaki, pozdrawiam... :* <3 :D :) :* <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. 21 yrs old Structural Engineer Xerxes Rowbrey, hailing from Gravenhurst enjoys watching movies like "Hamlet, Prince of Denmark" and BASE jumping. Took a trip to Gondwana Rainforests of Australia and drives a Mustang. zasoby

    OdpowiedzUsuń